Zawsze wysyłam kartki z podróży. Zawsze do rodziców i siostry. Czasami do innych członków rodziny też i do przyjaciół.
Mam taki zwyczaj, że wypisuję je dzień przed powrotem do domu lub nawet tego samego dnia. Przecież wcześniej nie miałabym o czym pisać :)
Tym razem nie było inaczej. Kupiłam kartki, kupiłam znaczki, napisałam w kilku zdaniach to co działo się przez 7 tygodni, nie bez trudu znalazłam skrzynkę do której mogłam je wrzucić - bo znaczki miałam DHL i ich skrzynkę trzeba było zlokalizować w Buenos Aires. I szczęśliwa wysłałam 21 grudnia 2012 roku.
Wiecie kiedy doszły? Ta do rodziców w zeszłym tygodniu a do siostry wczoraj...
To chyba rekord! 2 i pół miesiąca były w podróży do Polski - dłużej niż ja w całej mojej podróży po Ameryce Południowej.
Radość niesamowita, bo już straciłam nadzieję i czułam się oszukana przez DHL.
Wspomnę tylko, że jak wysyłałam kartki z Indii - też ostatniego dnia, z Delhi - pamiętam, że był to piątek - to w środę następnego tygodnia - czyli po 5 dniach (2,5 roboczego dnia) odebrałam telefon od rodziców, że kartka doszła i że chyba coś pokręciłam z datą, bo przecież jest piątkowa na kartce.
A kartki z Indonezji.... do tej pory nie doszły. Pewnie ktoś w ichniejszej poczty jeszcze raz znaczki sprzedał.
A tak wyglądały te kartki chwilę po wypisaniu w kawiarni w Buenos :)
"I travel because my life is an adventure I create" Podróżuję, bo lubię... a może nawet i kocham :) Piszę, bo chcę się z tym dzielić, a że nie jestem systematyczna... trudno. Kto chce i tak jest na bieżąco :) Pozdrawiam czytaczy i czekam na komenty :) 3wa
środa, 13 marca 2013
czwartek, 24 stycznia 2013
Miesiąc...
....minął od powrotu wczoraj i .... i podsumowanie nienapisane, posty niepouzupełniane, zdjęcia do pokazu niewybrane...
Rozczarowanie.
W cieplejszym klimacie jednak lepiej funkcjonuję.
Rozczarowanie.
W cieplejszym klimacie jednak lepiej funkcjonuję.
poniedziałek, 24 grudnia 2012
Home sweet home :)
40' roznicy ... a mimo wszystko goraca swiateczna atmosfera.
Telefony i smsy z zyczeniami i swiatecznymi i imieninowymi plyna ze wszystkich stron.
Oczy mi sie kleja bo roznica czasu - mimo ze to tylko 4 h jednak robi swoje.
Telefony i smsy z zyczeniami i swiatecznymi i imieninowymi plyna ze wszystkich stron.
Oczy mi sie kleja bo roznica czasu - mimo ze to tylko 4 h jednak robi swoje.
piątek, 21 grudnia 2012
Czas wracac...
Za 4 godziny mamy samolot powrotny do Europy... Podsumowanie tworzy sie w glowie. Jak tylko znowu bede podlaczona do netu to napisze.
A jest co :-)
Do zobaczenia w Polsce!
A jest co :-)
Do zobaczenia w Polsce!
czwartek, 20 grudnia 2012
Buenos... idziemy w tango
To miasto mnie nie przestaje zadziwiac... ma swe zapachy, smaki i smaczki. Podoba mi sie :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)