Udalo sie! Mamy
sporo szczescia, bo udalo nam sie wydostac z Peru!
Po akcji z
migraciones, na drugi dzien rano - czyli 24 maja na piechote do
portu, bo wszystkie ulice poblokowane i zadne kolektiwo ani taksowki
nie jezdzily. Tam na lodz i w droge - jedyne 10 godzin na Titikaka w
skorupce z ok 30 innymi ewakuantami ;) Ale za to jakie znajomosci
pozawierane - mam zaproszenie do Brazylii i Ekwadoru. Zubrowka jednak
laczy narody i nacje.
Dotarlysmy do
brzegow Boliwii.... hmmm tam to byl mikro pomost i pani z
rozkladanym stolikiem, gdzie mozna bylo wymienic pieniadze.
Kilkanascie krokow dalej byla juz przyzwoita budka, w ktorej
nas spisali i przybuili pieczatki w paszporcie... czyli jestesmy
tu legalnie. Szybki transport do Copacabany,
znalezienie hotelu i padlysmy.
25 maja -
wycieczka na wyspe slonca - bardzo przyjemny dzien,
piekne widoki i znowu w lodzi na jeziorze - wieczor po prostu z
dala od jeziora!!!!
a dzis... 26 maja
wsiadlysmy do autobusu do La Paz i wlasnie stad pisze. Dzis byl dzien
organizacyjny. Kupilysmy bilet lotniczy z Cuzco do Limy oraz po wielu
perturbacjach rowniez ten z La Paz do Cuzco. Na granicy
peruwiansko-boliwijskiej nadal strajkuja i nie ma szans powrotu do
Peru droga ladowa. Nawet to rozwiazanie, ktorym tu dotarlysmy czyli
lodz nie ma teraz racji bytu. Na szczescie mamy karty kredytowe i
mozemy sobie pozwolic na luksus przelotu samolotem.... inaczej chyba
bysmy musialy do Chile jechac, albo od razu skorzystac z zaproszenia
do Brazylii :)
Jutro jedziemy na
wycieczke w ruiny Tiwanaku, a wieczorem wsiadamy w nocny autobus do
Uyuni i bedziemy jezdzic jeepem po solnej pustyni
;) tam nie bedzie internetu, moze tez nie byc zasiegu telefonicznego
- wiec sie o nas nie martwic ;) 31 maja najpozniej bedziemy sie znowu
odzywac :)
ps. bardzo milo jest
dostawac smsy bedac na koncu swiata, wiec sie polecam pamieci :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz